83-000 Pruszcz Gdański
ul. Dobrowolskiego 11

Są takie lekcje, które kończą się wraz z dzwonkiem. I są takie, o których jeszcze długo rozmawia się na przerwach. Dzisiejsze zajęcia z fizyki należały zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Wszystko zaczęło się niewinnie — od hasła „Czas na deser”. Uczniowie spodziewali się może rozmowy o lodach albo ciekawostkach kulinarnych. Tymczasem Lena zamieniła klasę w małe laboratorium pełne gazów, temperatur i naukowych eksperymentów.
— „Wyobraźcie sobie lato bez lodówki” — zaczęła Lena.
W klasie zrobiło się cicho. Ktoś z tyłu rzucił:
— „To dopiero byłaby katastrofa!”
I właśnie od tego rozpoczęła się podróż do świata fizyki ukrytej w codziennym życiu. Lena wyjaśniła, że lodówka nie „produkuje zimna”, jak wielu sądzi, ale odbiera ciepło z wnętrza i oddaje je na zewnątrz. Wszystko dzięki specjalnemu czynnikowi chłodniczemu, który krąży w rurkach i zmienia swój stan skupienia.
Brzmiało skomplikowanie, ale Lena tłumaczyła to tak obrazowo, że nawet najbardziej oporni słuchali z zaciekawieniem. Sprężanie gazu, rozprężanie, pobieranie energii cieplnej — nagle okazało się, że zwykła lodówka działa niczym perfekcyjnie zaplanowana maszyna do kontrolowania temperatury.
Największe emocje pojawiły się jednak podczas eksperymentu z Julią. Na ławce pojawił się dezodorant w sprayu. Kilka osób spojrzało po sobie z zaciekawieniem.
— „Dzisiaj sprawdzimy, jak zachowują się gazy” — zapowiedziała Julia.
Po krótkim psiknięciu wszyscy mogli poczuć chłód na dłoni. I właśnie ten moment stał się początkiem naukowego śledztwa. Dlaczego spray jest zimny? Co dzieje się z gazem po wydostaniu się z pojemnika?
Lena wyjaśniła, że gaz znajdujący się pod wysokim ciśnieniem gwałtownie się rozpręża. A kiedy gaz się rozpręża, pobiera energię z otoczenia — między innymi z naszej skóry. Dlatego czujemy chłód.
Niby zwykły dezodorant, a nagle okazało się, że skrywa prawa fizyki, które działają dokładnie tak samo w lodówkach, klimatyzatorach czy nawet w przemyśle.
W klasie co chwilę słychać było:
— „Serio?!”
— „To dlatego puszka robi się zimna!”
I właśnie wtedy fizyka przestała być tylko teorią z podręcznika.
Na koniec lekcja zamieniła się niemal w program kulinarny. Lena opowiedziała o kuchni molekularnej — miejscu, gdzie gotowanie spotyka się z chemią i fizyką.
Były opowieści o ciekłym azocie, który potrafi błyskawicznie zamrozić jedzenie, o piankach tworzonych dzięki gazom i o deserach wyglądających jak eksperymenty z laboratorium przyszłości.
Uczniowie dowiedzieli się, że szefowie kuchni wykorzystują prawa nauki do zmieniania smaku, konsystencji i temperatury potraw. To właśnie dzięki fizyce można stworzyć lody w kilka sekund albo zamienić sok w małe kuleczki przypominające kawior.
Niektórzy zaczęli nawet zastanawiać się, czy nauka naprawdę kończy się na szkolnej klasie.
Dzisiejsze zajęcia pokazały, że fizyka jest wszędzie — w lodówce, dezodorancie i nawet w deserze podawanym w restauracji. Lena i Julia udowodniły, że nauka nie musi być nudna ani pełna trudnych wzorów zapisanych na tablicy.
Czasem wystarczy odrobina ciekawości, kilka eksperymentów i zwykły przedmiot z plecaka, by odkryć, jak fascynujący jest świat wokół nas.
"Jeżeli Pan domu nie zbuduje,
na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą."
(Psalm 127,1)











83-000 Pruszcz Gdański
ul. Dobrowolskiego 11